Komórka wniesiona na salę potrafi sprawić niemiłą niespodziankę. Tak jak uczniowi z Łowicza, który pisał we wtorek język angielski. Telefon wniósł dopiero na drugą część testu, bo zapomniał go oddać nauczycielowi. Choć wyciszony, zadzwonił - włączyło się przypomnienie ustawione w elektronicznym kalendarzu.
- Nic nie możemy w takich sytuacjach poradzić. Przepisy mówią jasno: nie można wnosić na salę egzaminacyjną żadnych urządzeń telekomunikacyjnych. Trzeba je zostawiać w domu albo dać do przechowania dyrektorowi lub nauczycielowi - informuje Skibicka.
Szkolna komisja przed egzaminem za każdym razem przypomina uczniom, że telefon komórkowy na maturze grozi wyrzuceniem z sali. To i tak nie pomaga. Dlatego łódzka OKE już teraz rozważa przygotowanie na przyszłoroczny egzamin maturalny specjalnych tablic ze znakiem przekreślonych słuchawek telefonicznych.
O tego typu niespodziankach na maturze można przeczytać: Tutaj
(ź) Gazeta Wyborcza Łódź
Tylko zalogowan użytkownicy mogą komentować materiały .
Proszę zaloguj się lub zarejestruj.